Blog > Komentarze do wpisu

Czyściec wełnisty

Niepozorna roślina, jeszcze nigdy jej wątku nie poświęciłam.

Kiedyś kilka gałązek z korzeniami do ogródka wsadziłam,

gdyż jej omszona szarość i przyjemność w dotyku,

bardzo  mi się spodobała.

Na wiosnę,  w kwietniu, niepozornie, nowe liście po zimie buduje:

Ale już w maju, robi się coraz bardziej szara, prawie jak szarotka alpejska,

by zaznaczyć swą obecność wśród  obfitej zieleni.

Bez czyśćca, zieleń nie była by tak ładnie przełamana...

Maj, czerwiec , słońce i wiele barw i kształtów liści...

Lato wspominam sobie, deszcze były, rośliny się pokładły jedne na drugich.

Wówczas kwiatostany czyśćca obcięłam i do zasuszenia zawiesiłam.

Szkoda, ze wcześniej o tym nie pomyślałam, nie byłyby takie powykręcane.

Najwięcej koloru i zapachu latem jest.

Widać, że gałązki od deszczu powyginane.

Na jesieni, po obcięciu, znów jego listki się mnożą.

Rozgraniczają zieleni plamę.Do tego mało wymagająca roślina.

Zimą, zasuszone łodygi, ładnie wyglądają w bukiecie.



Natomiast w ogródku, zmarznięte, szare, śniegiem oprószone, nieźle przestrzeń pustą okrywają.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

piątek, 30 grudnia 2016, irsila