| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
RSS
poniedziałek, 25 marca 2013

No i stało się!

26 marca 1912 roku przyszła na mnie ostateczna kryska.

Poprzednie przekopy co dwa , trzy lata, jakoś przeżyłam

a były to: wymiana kabli elektrycznych, robota ręczna łopatą,

na metr ileś w głąb ziemi.

Potem  wymiana rur grzewczych centralnego ogrzewania.

Tu już koparka, malutka  co prawda, a jednak koparka, spory wykop pod nie drążyła.

 Wymienili te stare rury grzewcze, być może azbestem okręcane,

na nowe,  ja jednak widzę, po stapianiu śniegu na środku ogródka,

że one, te nowe jakby więcej ciepła przepuszczają,

niźli te stare! Pewnie tak samo jest z tymi nowymi oknami, plastikami.

Przed robotami ziemnymi byłoby tak:

 

 

Ciężka robota z usuwaniem zagnieżdżonych roślin mnie spotkała,

które to za własne ciężkie pieniążki kupowałam, hodowałam.

Okazało się, że szachty nie będą zasypywane, tylko remontowane....

W każdym razie, zasypanie  ogródka, wyglądało tak:

 

 

 



czwartek, 21 marca 2013

Właściwie jak na te  zdjęciea patrzę dziś z góry,

to ciekawi mnie to, co pod  czarną folią i  zwałami ziemi się skryło:)

Zapewniam, że nie było mi miło.

Zwały ziemi a pod spodem nic?.

Taki pic:D

środa, 20 marca 2013

 

A cóż to takiego?

To takie  obudowane dziury w ziemi z okienkiem do piwnicy.

W ub roku 2012, w lutym, dowiedziałam się, że mają być zasypane,

co bardzo mnie uszczęśliwiło.

Miałabym jakby taras w ogródku, beton,  a nie kraty po których nie wolno chodzić

ani też niczego na  nich  stawiać, żadnych ciężkich donic.

Takie małe okienko do piwnicy,

uzyskane dzięki nim, nie daje zbyt wiele światła.

Ale kiedyś, 60 lat temu,  solidnie budowali i wierzyli, że to ma sens.

Zawsze i tak, szłam do piwnicy z latarką.

No ale postęp jest!

W 2011, założyli nam w piwnicach światło na stałe.

Co za wygoda!

Tyle, że jako starszy człowiek, już weków nie mnożę tyle co kiedyś.

Do piwnicy rzadko wchodzę i  z niej korzystam.

To się poprawi w tym roku: mam zamiar trochę "przydasi" do niej wynieść,

a także trochę przetworów narobić, gdyż wybitnie, po wielu latach, mimo wieku,

moje zdrowie powypadkowe bardzo się poprawiło.

Ale o czym to ja pisać miałam?

O szachtach!

Ale się rozgadałam i wszystkiego nie opisałam.

Jak byk, dosłownie zauważyłam,

że nie tkwi we mnie pisarska, prozatorska siła.

C.d.n jednak nastąpi:)

niech nikt nie wątpi:)