| < Marzec 2013 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
RSS
sobota, 30 marca 2013

 

 

 

 

 

a tak bardziej świątecznie, z barankiem i pisankami wygląda  tak:

Tagi: rzeżucha
12:12, irsila
Link Dodaj komentarz »
piątek, 29 marca 2013

Tej wiosny, pierwszy krokus zauważony,

krokus syberyjski to jest.

Mam ich kilkanaście poukrywanych to tu to tam.

Wole je niż te zwykłe gdyż kwiaty mają większe i tak się mocno nie rozmnażają jak te zwykłe.

W poniedziałek zdjęcie zrobione a dziś mocno sypie.

Jest biało.

Tagi: krokus
07:19, irsila
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 marca 2013

 

Przyszła na mnie kryska

Od samego rana gorączka straszna.

Musiałam przesadzić prawie wszystkie rośliny,

bo się zabrali za remont szachtów.

Pracowałam cały czas od rana do nocy.

Wykopałam dwa krzaki winorośli,

które wcześniej  musiałam odplątać jakoś z pergoli,

związałam drutem, łapały mnie za czapkę ich czepne wąsy,

wyniosłam je na strych w workach z małą ilością ziemi.

Jak się potem, po miesiącu okazało, nie przeżyły.

Potem demontaż pozostałych palików pergoli,

której zdjęć nie mam,

których w sumie zebrał się cały worek i robotnik pomógł mi je wynieść do piwnicy,

wcześniej zabrali ławkę parkową, długą na dwa metry...

Ławkę musiałam odplątać jak i palisadę, 4x150cm,

mocno przywiązaną drutem przed złodziejami...

Do tego dwa jałowce, dość duże, do pojemnika ,

różę pnącą czerwoną do beczki,

do tego kamienie ciężkie musiałam przenosić i nawał ziemi żyznej dobrej,

przerzucić,  roślin w niej wyszukiwać, po omacku gdyż jeszcze nie wychyliły liści....

Ciężki bukszpan, na szczęście dobrze ukorzeniony

 zaciągnęłam w róg ogródka do niby oczka wodnego.

Wcześniej czy później, wykopałam bratki i stokrotki,

do 3 skrzynek 1 metrowych i i skalniaki do jednej skrzynki,

hiacynty, tulipany,

jeszcze szałwia, jakieś jeżynomaliny, michałki,

skrzynka lilii w doniczkach,  donica z bluszczami 

i inne skalniaki zebrane, ledwo widoczne  gdyż wegetacja nie ruszyła jeszcze.

Zlikwidowałam też "babę ogrodową",

kiedyś tu starsze zdjęcia skopiuję i ją tu pokażę, co to było i o co chodziło.

Trochę żelastwa,  trzy ramy 1mx0,5m, podstawa obudowa, kilka donic z roślinami i sporo kamieni ...

Klematisów kilkanaście wykopałam, korzenie się im pourywały trochę.

Jak potem rozpoznam te powojniki ? - sama nie wiem.

W trzy donice upchałam.

Wiele dachówek, obramowań z kamyków, bukszpanów małych,

przeniosłam, poprzestawiałam.

Ścieżki wysypywane kamykami zlikwidowałam,

do pojemnika te małe kamyczki upchałam,

pod, którymi to papa jeszcze była do wyrwania.

Potem iglaka zwisającego, koszem przykryłam,

folię czarną na wszystko nałożyłam

a pod nią kratki metalowe z baby i agrowłókninę podłożyłam by roślinki mogły oddychać.

Pod osłoną nocy, jeszcze beczkę z gnojówką pokrzywową musiałam wykopać i usunąć.

Po roślinach zawartość rozlałam,

strasznie smierdziała,

ale to ekologiczna odżywka jest przecież.

Nocą do domu wróciłam

a nad ranem patrzyłam jak na folie przeze mnie  na szczęście rozłożoną,

prawie na 2/3ogródka, robotnicy z wielka energią  górę ziemi  sypią .

Na szczęście tym razem koparki nie było,

jak poprzednio z grzewczymi rurami.

Na dwa tygodnie, może nawet więcej, ziemia ogródek pokryła.

Przez tydzień lub dłużej, ręce zmęczone liśćmi kapusty i bandażami kurowałam.

Mocno się też zastanawiałam, jaki to właściwie ma sens, taki ogródek przed blokiem uprawiać?

poniedziałek, 25 marca 2013

No i stało się!

26 marca 1912 roku przyszła na mnie ostateczna kryska.

Poprzednie przekopy co dwa , trzy lata, jakoś przeżyłam

a były to: wymiana kabli elektrycznych, robota ręczna łopatą,

na metr ileś w głąb ziemi.

Potem  wymiana rur grzewczych centralnego ogrzewania.

Tu już koparka, malutka  co prawda, a jednak koparka, spory wykop pod nie drążyła.

 Wymienili te stare rury grzewcze, być może azbestem okręcane,

na nowe,  ja jednak widzę, po stapianiu śniegu na środku ogródka,

że one, te nowe jakby więcej ciepła przepuszczają,

niźli te stare! Pewnie tak samo jest z tymi nowymi oknami, plastikami.

Przed robotami ziemnymi byłoby tak:

 

 

Ciężka robota z usuwaniem zagnieżdżonych roślin mnie spotkała,

które to za własne ciężkie pieniążki kupowałam, hodowałam.

Okazało się, że szachty nie będą zasypywane, tylko remontowane....

W każdym razie, zasypanie  ogródka, wyglądało tak:

 

 

 



czwartek, 21 marca 2013

Właściwie jak na te  zdjęciea patrzę dziś z góry,

to ciekawi mnie to, co pod  czarną folią i  zwałami ziemi się skryło:)

Zapewniam, że nie było mi miło.

Zwały ziemi a pod spodem nic?.

Taki pic:D

środa, 20 marca 2013

 

A cóż to takiego?

To takie  obudowane dziury w ziemi z okienkiem do piwnicy.

W ub roku 2012, w lutym, dowiedziałam się, że mają być zasypane,

co bardzo mnie uszczęśliwiło.

Miałabym jakby taras w ogródku, beton,  a nie kraty po których nie wolno chodzić

ani też niczego na  nich  stawiać, żadnych ciężkich donic.

Takie małe okienko do piwnicy,

uzyskane dzięki nim, nie daje zbyt wiele światła.

Ale kiedyś, 60 lat temu,  solidnie budowali i wierzyli, że to ma sens.

Zawsze i tak, szłam do piwnicy z latarką.

No ale postęp jest!

W 2011, założyli nam w piwnicach światło na stałe.

Co za wygoda!

Tyle, że jako starszy człowiek, już weków nie mnożę tyle co kiedyś.

Do piwnicy rzadko wchodzę i  z niej korzystam.

To się poprawi w tym roku: mam zamiar trochę "przydasi" do niej wynieść,

a także trochę przetworów narobić, gdyż wybitnie, po wielu latach, mimo wieku,

moje zdrowie powypadkowe bardzo się poprawiło.

Ale o czym to ja pisać miałam?

O szachtach!

Ale się rozgadałam i wszystkiego nie opisałam.

Jak byk, dosłownie zauważyłam,

że nie tkwi we mnie pisarska, prozatorska siła.

C.d.n jednak nastąpi:)

niech nikt nie wątpi:)

 

niedziela, 17 marca 2013

Wczoraj 16 III 2013, bladym świtem,

zdjęcie zrobiłam śniegowym czapeczkom.

Roślinki ruszyły do wegetacji

i zostały otulone śniegowa kołderką.

Kiedy tak patrzę na ten mój metalowy, pogięty trejaż,

naruszony tej zimy  mokrym, ciężkim śniegiem,

który leciał z dachu jak lawina jakaś,

od razu myślę, kiedy przesunę go z metr do przodu.

Dodatkowa robota się szykuje i znowu przesadzanie klematisów i róż.

Do końca kwietnia to dam radę.

Będzie więcej miejsca by usiąść sobie.

Mają jednak instalować na dachu płotki przeciwśnieżne.

Do tej pory są  tylko nad klatką.

Taki mokry,  spadający śnieg mógłby nawet zabić.

Połamał mi też wiele roślin.

W świetle słońca z mego okna, mój ogródeczek wygląda tak.

Antena satelitarna mojej sąsiadki,

ten widok wybitnie zakłóca.

Tagi: śnieg
02:32, irsila
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 marca 2013

 

Na parapecie, na ulicy, wszędzie biało,

od wczoraj dużo śniegu napadało.

A tu dopiero połowa marca.

"W marcu jak w garncu" mówi przysłowie,

co to dosłownie  ma znaczyć?

Tak naprawdę nie wiem.



Tagi: śnieg
07:22, irsila
Link Komentarze (2) »
środa, 13 marca 2013

W moim ogródeczku póki co trwa zima

ciepło już było,

dziś znowu trochę napadało.

Że też jeszcze jednego bloga,

założyć mi się chciało.

Szaro dziś, buro i ponuro.

Tagi: zima
10:21, irsila
Link Komentarze (1) »