| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wpisy z tagiem: ciężka praca

wtorek, 26 marca 2013

 

Przyszła na mnie kryska

Od samego rana gorączka straszna.

Musiałam przesadzić prawie wszystkie rośliny,

bo się zabrali za remont szachtów.

Pracowałam cały czas od rana do nocy.

Wykopałam dwa krzaki winorośli,

które wcześniej  musiałam odplątać jakoś z pergoli,

związałam drutem, łapały mnie za czapkę ich czepne wąsy,

wyniosłam je na strych w workach z małą ilością ziemi.

Jak się potem, po miesiącu okazało, nie przeżyły.

Potem demontaż pozostałych palików pergoli,

której zdjęć nie mam,

których w sumie zebrał się cały worek i robotnik pomógł mi je wynieść do piwnicy,

wcześniej zabrali ławkę parkową, długą na dwa metry...

Ławkę musiałam odplątać jak i palisadę, 4x150cm,

mocno przywiązaną drutem przed złodziejami...

Do tego dwa jałowce, dość duże, do pojemnika ,

różę pnącą czerwoną do beczki,

do tego kamienie ciężkie musiałam przenosić i nawał ziemi żyznej dobrej,

przerzucić,  roślin w niej wyszukiwać, po omacku gdyż jeszcze nie wychyliły liści....

Ciężki bukszpan, na szczęście dobrze ukorzeniony

 zaciągnęłam w róg ogródka do niby oczka wodnego.

Wcześniej czy później, wykopałam bratki i stokrotki,

do 3 skrzynek 1 metrowych i i skalniaki do jednej skrzynki,

hiacynty, tulipany,

jeszcze szałwia, jakieś jeżynomaliny, michałki,

skrzynka lilii w doniczkach,  donica z bluszczami 

i inne skalniaki zebrane, ledwo widoczne  gdyż wegetacja nie ruszyła jeszcze.

Zlikwidowałam też "babę ogrodową",

kiedyś tu starsze zdjęcia skopiuję i ją tu pokażę, co to było i o co chodziło.

Trochę żelastwa,  trzy ramy 1mx0,5m, podstawa obudowa, kilka donic z roślinami i sporo kamieni ...

Klematisów kilkanaście wykopałam, korzenie się im pourywały trochę.

Jak potem rozpoznam te powojniki ? - sama nie wiem.

W trzy donice upchałam.

Wiele dachówek, obramowań z kamyków, bukszpanów małych,

przeniosłam, poprzestawiałam.

Ścieżki wysypywane kamykami zlikwidowałam,

do pojemnika te małe kamyczki upchałam,

pod, którymi to papa jeszcze była do wyrwania.

Potem iglaka zwisającego, koszem przykryłam,

folię czarną na wszystko nałożyłam

a pod nią kratki metalowe z baby i agrowłókninę podłożyłam by roślinki mogły oddychać.

Pod osłoną nocy, jeszcze beczkę z gnojówką pokrzywową musiałam wykopać i usunąć.

Po roślinach zawartość rozlałam,

strasznie smierdziała,

ale to ekologiczna odżywka jest przecież.

Nocą do domu wróciłam

a nad ranem patrzyłam jak na folie przeze mnie  na szczęście rozłożoną,

prawie na 2/3ogródka, robotnicy z wielka energią  górę ziemi  sypią .

Na szczęście tym razem koparki nie było,

jak poprzednio z grzewczymi rurami.

Na dwa tygodnie, może nawet więcej, ziemia ogródek pokryła.

Przez tydzień lub dłużej, ręce zmęczone liśćmi kapusty i bandażami kurowałam.

Mocno się też zastanawiałam, jaki to właściwie ma sens, taki ogródek przed blokiem uprawiać?