| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wpisy z tagiem: słoneczniki

piątek, 15 września 2017

A niby jak?

No dziś 15 września, lato kalendarzowe do 20 termin ma,  a u mnie przez ogródek lub ogródki dwa,

ono dłużej jeszcze potrwa.

Pod koniec czerwca, około 50 słoneczników  w zaniedbanym ogródku posadziłam,

tylko takie nasiona jeszcze miałam i wiem, że około 70 dni im wystarczy by zakwitnąć.

Wcześniej oczywiście chaszcze  uprzątnęłam, ileś butelek, szkła i śmieci, zniszczonych krzewów,

w sumie spore 4 wory stamtąd wyniosłam.

Jedynie kasztanowce już jesień przypominają, zaatakowane jakimś szrotówkiem półgłówkiem.

Dziś, słoneczniki mocno wyrosły, choć wiele z nich mściciel- niszczyciel zniszczył,

połamał. Na szczęście widzę, że jego rodzina, razem z nim, wyprowadziła się z mojego bloku

i młodzieniec gdzie indziej się będzie wyżywał.

Co za ulga! Rośliny będą bezpieczne w tym i ja. Drzwi do klatki będą zamykane, klatka nie osikana

przez intruzów, domofon nie będzie dewastowany, chodnik przed blokiem nie zaśmiecany,

kwas masłowy czy inny, do mego ogródka nie będzie wrzucany...

ani też nie będą podlewane roundupem moje w płocie bukszpany.

Nadzieję mam, że ziszczą się marzenia moje, od tego od razu więcej dobrej energii mam,

 i sił może nie braknie by przed zima niezbędne roboty w ogródkach wykonać.

Widok słoneczników z góry, bardziej ponury, połamane rośliny widać,

niektóre mają liście zapałkami przypalane.

Od 24 sierpnia, kiedy żywopłot przycięłam, zeschnięte paprocie i śmieci usunęłam,

do tego ogródka nie wchodziłam, w porządki tam nie ingerowałam, odpuściłam.

Na szczęście wszystkiego nie zdołali zniszczyć.

Żałośnie by to wyglądało, istne pobojowisko by było, gdybym  nic tam nie zrobiła.

Kwiaty słoneczników  tę zieleń rozświetlają a duże liście niedostatki ogródka zasłaniają.

Na koniec,  małe słoneczniki na złamanym pędzie.

Radę dały przetrwać i się rozwinąć i słoneczka razem ze mną szukają,

do niego swe tarcze kierując.

niedziela, 09 października 2016

Jesienne  deszcze tak glebę rozluźniły, że słoneczniki  się poprzewracały.

Te na płocie się wyłożyły.

Na szczęście, tego najładniejszego deszcze oszczędziły.

W sumie trzy jeszcze się ostały, mocno ukorzenione.

Usunęłam wczoraj wszystkie przewrócone.

Podobno jeszcze ciepło ma być w październiku, to jeszcze pożyją.

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

niedziela, 25 września 2016

Bardzo późno wysiewałam.

Każdy z nich bardzo wysoki.

Ten jako pierwszy i najwyższy urodę swą pokazał.

Kiedy przekwitł jeszcze wyżej na krzaku dwa nowe zakwitły.

Tak wysokie, że aparat nie objął.

Górują nad otoczeniem, jeszcze trochę będą kwitły.

Niektóre po deszczach się pokładły, część zlikwidowałam.

Satysfakcja jest taka, że sama je wszystkie z nasionek wyhodowałam.

Teraz, kiedy rano mglisto i zimno, dni coraz krótsze, one mi energii dodają, prężąc się i wznosząc wysoko,

ponad płotek aż do wysokości trejażu.Na tak małej przestrzeni, moja zieleń musi być piętrowa.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Nie siałam żadnych w tym roku, za mało miejsca na nie mam.

Ale jeden sam się wprosił i nawet dobre miejsce sobie wybrał.

Proszę w tym gąszczu go szukać:

Zwieszoną głowę ma gdy patrzę na niego z góry.

Nie wiem czy ze wstydu, czy potomstwem nasion obciążony.

Gdy dorastał, prosto się trzymał.



Tu się się do mnie uśmiechał, zielony nosek miał, gdy fotografowałam.

niedziela, 17 sierpnia 2014

Tak w okolicach sierpnia 15,

przypomniałam sobie o nich, dlatego.

Na placu już można dojrzałe  tarcze słoneczników

z nasionkami kupić

i je sobie łupić,

być może by się skupić?

Kiedyś dla ciekawości je w doniczkach hodowałam,

ile trwa wegetacja nawet obliczałam:

http://forum.gazeta.pl/forum/w,309,126686290,135633475,Re_sloneczniki_o_tej_porze_.html

W ogródku również zawsze jakiegoś   mam,

choć nie sieję już ich, się przyznam.

Te, które na fotkach, same mi się wysiały,

widocznie sikorki nasionka zostawiły,

które im zimą podrzucałam.

Jakieś samosiejki wiosną w ogródku zobaczyłam,

potem w wolne miejsce przesadziłam

i na dzień dzisiejszy  mają się tak:

Dzieciarnia, mój ogródek  bez przerwy obserwująca i dewastująca,

określiła ten słonecznik, jako "sztuczny":)

Ten biały palik, jakby pręt, od bliskości i dewastacji  

i bliskości zasięgu  degradacji, ten słonecznik od płotu przegina i odgradza.

Na co dzień, to ja walczyć muszę z blokową patologią!

Scyzoryki w rękach te dewianty mają

i wszystko  co wokół  widzą, ucinają!

No rzeczywiście, prawie, że sztuczny,

z bliska wygląda on tak:



 

A poniżej, jeden  z tych zupełnie przeze mnie nie sianych

którego to kwiat, do ziela sobie uszcznęłam,

ale z takich  jakby karłowych pochodzi,

który to  raczej rachityczny jest i wygląda tak:

 

 

Ten niżej zaś, świadomie posiałam,

nasionko jedno w worku soi z Ukrainy znalazłam:

Rośnie ten słonecznik samotnie w dużej doniczce,

w dość dużym pojemniku,

sporo go nawoziłam ale widocznie nie wystarczyło

raczej tarcza duża, nie urosła mu.

Tak sobie  z nimi eksperymentuję,

może w nasionkach dorobię  się jakichś wyników?

Mam jeszcze jakieś tradycyjne z poprzednimi słonecznikami, fotografie,

których teraz zeskanować nie potrafię.

Być może, zrobię to  zimą...

 

Tu wyżej fotka z roku poprzedniego,

jeszcze widać pręt łączący słupki ogrodzeniowe.

W tym roku już nie ma prętu tego,

przeze mnie włożonego.

Widocznie jakiś złomiarz,

wyrwał ten pręt do majątku swego.

sobota, 31 sierpnia 2013

 Kiedyś na parapecie.

Tu jeden z nich w gruncie.