| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          

Wpisy z tagiem: ogródek przyblokowy

niedziela, 21 października 2018

 Niedawno ogródek obok, przedstawiał się tak:

Plamy marcinków tam były, które kiedyś sadziłam.

Do tego mnóstwo podagrycznika, który rozrósł się sam.

Po męskim użyciu kosiarki, wygolony został dokładnie

i teraz wygląda tak:

 A ja nie tnę, (oprócz bukszpanów, które wszędzie uschły)

kosiarki nie mam ani piły do żywopłotu,

nawyk strzyżenia czy golenia jako kobiecie, jest mi obcy.

Ciągle coś sadzę, ostatnio cebulowe,

w tym celu wyrwałam cynie, które już i tak przekwitły.

Pewnie jedynie winorośl przytnę przed zimą i cisa ostrzygę

no i klematisy z zeschniętych liści oczyszczę,

choć w sumie na wiosnę to można zrobić.

Jeszcze myślę, co gdzie przesadzić,

czym to nędzne ogrodzenie zasłonić,

szczególnie drażnią mnie te słupki,

pewnie po części trzmieliną, która mi się rozrosła na na trejażu,

jakieś małe sadzonki wydłubię.

No i jeszcze jedną różę mam do przesadzenia, gdyż za ciasno w niektórych miejscach jest.

Tak sobie medytuję jak tę moją małą zieleń rozplanować.



niedziela, 14 października 2018

Ostatnio każdy o jesieni coś bredzi,

każdemu na mózg  się rzuca, ten fix

a  ja jej w ogródku nie widzę, krucafix...

 

No może troszeczkę,... winorośl liście traci ...

Drzewa wokół się poddały...

niedziela, 30 września 2018

W sumie wrzesień dziś mija.

Kilka fotek z tego miesiąca wklejam:

Aksamitek więcej miałam w pojemnikach.

O różach  w tym miesiącu zapomniałam, specjalnie ich nie prezentowałam,

choć wiele kwitło.

Tu niżej po starym krzaku bukszpanu, stojak z niego na doniczkę zrobiłam i jakoś to miejsce zapełniłam.

Ostanie zdjęcia wczoraj zrobione, jesieni póki co nie widać.

Pelargonie przetrwają do minus 4 stopni.

No dzianwy w pełnym rozkwicie.

Oby jak najdłużej kwitły.

Kolorki kwiatów energii mi dodają.

wtorek, 04 września 2018

 

Od kilku tygodni żadnych zdjęć

z ogródka mego nie zamieściłam.

Ot po prostu się wkurzyłam,

że tyle tu naukowców i mądrych od roślin mamy

a wszędzie, na terenie Krakowa, padły bukszpany.

Wczoraj, tę przestrzeń po bukszpanach,

jakoś zagospodarowałam,

girlardie czy też jakieś tam dźwiągwy

 przy płocie wsadzając.

Słońce ostro przed 11 godzina wczoraj ostro paliło,

dlatego agrowłókniną je opatuliłam.

Dziś od samej nocy, skutecznie i dobrze pada,

tak, że problemem się ich  z przyjęciem nie mam.

Niech sobie kwitną aż do mrozów,

przyznam, że wcześniej tych roślin nigdy nie miałam,

tyle, że ostatnio jakby w punkt trafiłam,

gdy z własnych nasion,

w skrzynkach je miałam.

Jak widać na zdjęciach,

trochę ziemi mi się nazbierało,

które to na środkowy ogródek wsypię,

kiedy po deszczach już będzie.

środa, 11 lipca 2018

Goździki dwuletnie, które sama z nasion wyhodowałam.

Wszędzie szukam sposobu aby je wegetatywnie rozmnożyć, ale to pewnie się nie uda.

Klematisy wiele kwiecia miały.

Jednak zdjęcia ich mi się nie udały.

Jeżynomalina dorodnymi owocami mnie obdarowała.

Z wielu lilii, które kiedyś miałam, jedynie żółta zakwitła.

Róże kwitną cały czas jak i ten groszek trwały.

Złocień maruna biała, sporo uroku ogródkowi dała.

Maruny miałam  łany, tyle że deszcze czerwcowe spowodowały,

że się pokładła i musiałam paliki wbijać i do nich ją podwiązywać.

 

 Podobno to ziele jest dobre na migreny i bóle głowy.

Poduszkę zapachową z niego zrobię, jeszcze do dziś kwitną,

 i chemii nie muszę zażywać.

niedziela, 22 października 2017

Bardzo radośnie mi, gdyż jeszcze w ogródku zielono i niejeden kolor mi się tli,

tym bardziej, że dalej już wszystkie liście z lip opadły.

Wśród jesiennej mgły kwiaty cynii, pelargonii i nawet powojnika, kolory żywe mają, radę dają.

Nie wiem czy w przyszłym roku cynie będę  uprawiała, miejsca mam za mało.

Mimo, że  różom, liście w większości już opadły, (nie wiem co się stało)rozwinęły ostatnie pąki

jak widać biało na czarnym i czerwono na zielonym.

czwartek, 27 lipca 2017

Do ogródka dziś weszłam, jedną tylko białą lilię zastałam,

trzeba pomyśleć o miejscu dla niej by się rozwinęła i nie przepadła.

Rozwary kwitną, zeschniętych kwiatów nie ma kto oberwać.

Cynie z torebki wyhodowane, tylko tyle się ostało,

część przy sadzeniu mi się połamała, część ślimaki zeżarły.



 Właśnie takie pomrowy jak ten, za każdym razem gdy rano wejdę, z 10 sztuk   kijem przebijam.

Widać jak do liścia przyklejony, dziury wygryza, wszystkie astry mi zjadły.

Cynie jeszcze sporo pąków mają, długo będą kwitły.

 

Róże ponownie zakwitają.

poniedziałek, 10 lipca 2017

Czego to na niej nie było, kiedyś hiacynty i inne kwiatki.

Jest mocno nasłoneczniona, słońce tam wszystko wypraży.

W tym roku, ubiorek wiecznie zielony , aż do czerwca tam kwitł.

Wczesną wiosna zaczął:

Nadeszła jednak pora, że przekwitł, za ładnie potem nie wyglądał,

to końcówki kwiatostanów obcięłam

 i w to miejsce inne rośliny posadziłam

 Dalej jest kolorowo.

 Przypołudniki stokrotkowe i niskie goździki dobrze się tam czują.

czwartek, 01 czerwca 2017

Zawsze bardzo mnie pierwszy kwiatek cieszy,

potem już normalka, przyzwyczajam się.

Maczek kwitnie tak, że jak jeden kwiat przekwita,

to zaraz drugi zakwita.

Następny zakwitł kosaciec kaukaski, jednak deszcz od razu kwiaty niszczył.

A tu irys żółty, tez kwitnie chwilę, kwiaty znikają jak motyle...

Wczoraj i przedwczoraj burza była i wiele kwiatów zniszczyła.

Dziś rankiem szłam chodnikiem bardzo zaśmieconym,

liśćmi, gałęziami, akacji kwiatami...

Zapisz

Zapisz

Zapisz

sobota, 03 grudnia 2016

Wczoraj, poziomki w skrzynce przed mrozami zabezpieczyłam,

znaczy się w ziemię zakopałam. Pelargonie do piwnicy wyniosłam,

donice po nich jak widać, zimozielonymi wypełniłam, by golizną nie straszyły.

Biały wrzos otuliłam  wokół liśćmi z kosaćca syberyjskiego, zeschłego, może nie przemarznie.

Przy okazji miłą niespodziankę zauważyłam w postaci kwitnącej róży:

To już naprawdę ostatnie kwiaty, a mamy grudzień.

  Mojego dzielnego, bratka wiecznego, nie zapomniałam.

Co nieco śniegiem oprószony i niestety kadr jakby poruszony a może oszroniony...

Dziś i całą zimę już od prac ziemnych odpoczywam.

Tyle co zioła na parapecie, z których wczoraj bazylię ścięłam.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

niedziela, 24 stycznia 2016

Maję w ogrodzie często oglądałam,

 takich ogrodów jak tam pokazują, nigdy nie będę miała.

Ostatnio na tvnmeteo wspaniałe programy z tymi ogrodami nadają.

Namiętnie oglądam, to po prostu jest raj dla oczu i duszy.

Właścicieli  i założycieli tych ogrodów podziwiam i pozdrawiam.

Z mojego okna, tylko takie zdjęcie, mojego szczęścia mam.

Zdjęcie przed chwilą zrobione, takie jakby czarno-białe, ale prawdziwe.

Taka teraz rzeczywistość jest,

a na dodatek na moim laptopie nie potrafię już zdjęć wgrywać,

obrabiać i dostosowywać!

Kiedyś na normalnym kompie byłam szczęśliwa i biegłość w zdjęciach miałam.

Teraz znowu we wszystkim, jestem taka mała...

 

Moja choinka z cisa jeszcze nie rozebrana.

Po prostu brak sił, by to zrobić.

W poniedziałek, znaczy jutro, będę się nad tym zastanawiała i rozbierała....

Temperatury póki co, nie takie bardzo minusowe,

by pelargoniami w szachcie się przejmować.

środa, 30 grudnia 2015

Dziś sobie takie jakby ostatnie wejście i pożegnanie na okres zimowy  urządziłam.

Jeszcze wczoraj prymulki czy tam pierwiosnki, w pełni sił widziałam,

dziś już niestety mrozik je lekko ściął.

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/356/4031472_DSC05289.JPG

Wrzosiec krwisty, niepozorna roślina, kwitnąca zimą, teraz już różowe pąki ma.

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/356/4031547_DSC052913.JPG

Ziemia zamarznięta, kamienie jak klejem do niej przytwierdzone.

Moje marniutkie chryzantemy jakoś zabezpieczyłam,

ale nie wiem czy większe mrozy przetrzymają.

Szkło uprzątnęłam, okruchy rozbite z butelek,

przez nocnych amatorów trunków mi wrzucane, zmiotłam, wyniosłam.

Róże opatulę jak większe mrozy zapowiedzą,

a ludzie choinki wyrzucą, w tym i ja, będzie czym.

Rośliny odpoczywają w sen zimowy zapadają,

odpoczywam zatem i ja, pa!

http://zmniejszacz.pl/zdjecie/357/4043774_DSC05294.JPG

niedziela, 15 listopada 2015

Tytuł  wcześniejszy miał być ostatnie róże,

gdyż one kwiat trzymają najdłużej.

Wczoraj ostatkiem sił do ogródeczka wkroczyłam

i te zdjęcia zrobiłam.

Chryzantemom nic się nie dzieje czyli wytrwałe to kwiatki są.

Pelargonii jeszcze nie schowałam, ale wkrótce mnie to czeka.

Ciężka to praca dla tak słabego jak ja człowieka.

To już naprawdę ostatni biały róży kwiat.

A tu powyżej niespodzianka, prymulce coś się pomyliło,

że teraz kwitnie a powinna na wiosnę.

Ta wyżej różyczka już może jutro płatki zrzuci a wcześniej i to przez wiele dni,

cieszyła mnie tak:

Poniżej jeszcze jedna, której krzak miałam wczoraj przesadzić,

ale jak widać w tym miejscu dobrze sobie radzi, więc ją zostawiłam.

Za nią jeszcze śmierdziuchy widać, które jeszcze sobie żyją,

ale tak wiele razy je pokazywałam, że tym razem odpuszczam.

Jeden pęd trzmieliny japońskiej, zielono-żółtej się do niej przytulił.

Jej krzak wczoraj podzieliłam, niech się rozrasta,

gdyż piękna jest przez cały sezon.

W tle, dalej, jej siostra zielono-biała,

ale tej trzmieliny jeszcze nie uporządkowałam.

wtorek, 27 października 2015

Jak na tę porę roku, jeszcze dobrze jest. Ogólny widok, mglisty się zrobił,

ale nie jej w południe istnieniem, lecz pewnie aparatu poruszeniem...

Pełno kwiatów, wcale nie jesiennych z natury, daje jeszcze kolorowe plamy:

 Powojniki, wydają ostatnie tchnienie...

Kamienne zwierzaki w jesiennych rudościach.

Aksamitki wreszcie odetchnęły od ślimaków i do mrozów będą się dobrze trzymały.

P.s.

Wczoraj, po eskapadzie niby dla zdrowia, tak padnięta już byłam, że taki wpis tu zamieściłam:

"Ostatnie wybory, do nieodwołalnej decyzji mnie skłoniły.

Na samodzielną  tu "partię" nie mam już siły.

Zresztą, przyroda się ciągle powtarza

i trudno mi jej  otwarte drzwi wyważać.

Ogródek i inna mego wysiłku natura,

znajdziecie w mym  starym blogu  Limerykura"

Dziś rano jednak z rozsypki wstałam, do kupy się poskładałam, sprawę przemyślałam

i dopóki sił starczy, roślin z radosną, wierszowaną twórczością, nie będę łączyła.

Zadowolona  jestem z  wczorajszego zakupu cebulek tulipanów,hiacyntów białych,

a w tygodniu z dosadzenia  czterech róż, no i zmęczenie przeszło mi  już.

poniedziałek, 05 października 2015

 

O cofce do działania wszelkiego już pisałam wczoraj tu.

W sobotę zamiar miałam popracować w ogródku,

widząc z góry, gdzie jakie chwasty, śmieci i co trzeba zrobić.

Stroiczka nadmorska zapomniana,

w skrzynce sobie wegetowała całe lato w cieniu,

niedawno, na starość, przeniosłam ją do słońca.

Już w przyszłym roku jej nie będę siała, gdyż bardzo śmieci

i miejsca na nią nie mam i cierpliwości.



 Ze skrzynki  wydobyłam, w dwa miejsca wsadziłam, niech sobie jeszcze kwitnie.

Tu  wyżej, już po operacji i nawet jej nie widać w zielonym gąszczu.

Ale nie będę tego rozchodnika przed zimą usuwać, za późno już,

brzydko by było, goła ziemia na zimowe miesiące.

 Tulipany pod nim mam, nie wykopywałam i już nie zajrzę czy cebulki są

czy też ślimaki je zjadły? Na wszelki wypadek, nowe  cebule kupię

i w jakichś pojemnikach posadzę, by wiosną mi głupio nie było.



Zebrałam miętę, maggi, trochę szałwii, melisę, ziele opłukałam,

ususzyło się szybko, gdyż kaloryfery cieplutkie.

Miętę zagotowałam, dodając cukier.

Tak sobie myślę, że dziś się może na pokrzywy wybiorę,

co by zieloności temu syropowi nadać? Wszak brunatny jest.

Pamiętam, że sok z pokrzywy taki zielony zawsze był,

ale po zagotowaniu to pewnie już nie?

Niedawno opisywana biała róża, już sama się zasusza.

Jeszcze siedem pąków ma, pewnie rozwinie jak będzie ciepło.

 Sprawdziłam czy słonecznik ma ziarna, okazało się,

że sikory już dawno je wydziobały:) Rośliny nie zlikwidowałam,

tarczę słonecznika odwróciłam, będę im kupnego dosypywała

i  obserwowała jak się posilają. Z góry to wyglądało tak,

w sobotę 3 października przed południem, gra cienia, cudnie:

A tu mój tajemniczy smok kamienny, zimozielonym bluszczem, hedera helix,

go ubieram. Dużo nowych pędów wyrosło, cieszy, podzielę i gdzie powtykam.

Nawet i jedna czerwona różyczka, na wiotkim pędzie, szyję przyozdobiła.

Kilka późnych cynii, których ślimaki nie zjadły, nieźle się trzyma:

Krótko w sobotę  w ogródku pracowałam, sił nie miałam.

A może ja zbyt wiele od siebie wymagam?

W sumie ogrodnikiem nie jestem, amatorsko eksperymentuję.

Za swoją tu  pracę pieniędzy nie otrzymuję.

środa, 09 września 2015

Nagłe zmiany temperatury, rano chłód,

z domu ciężko wyjść by coś porobić.

Samo rośnie, pelargonie w donicach tylko czasem podlewam.

Cynie wyschły, w tym roku ich mało, tyle się uchowało.

 

Wczoraj przechodząc, do ogródka nie wchodząc,

aktualną roślinność bez róż, uchwyciłam.

 

piątek, 15 maja 2015

To zieleń z przyrostów nowa,

taka szczerze mówiąc, zieleń majowa.

Tyle z rana i okna zdążyłam zarejestrować.

Wypuściły ją bukszpany ogródek okalające,

powojniki na trejażu, cis po prawej rosnący.

a także wszystkie róże i jedna moja winorośl,

do tego jeszcze, wszelkie zadarniające:

rozchodniki kaukaskie i kamczackie,

 skalnica, która białe kwiatków pokazać chce lica

a przed płotem już w kwiatkach gwiazdnica.

Wszystkie rośliny zieleń nowiutką produkują.

Ja zaś, od tygodnia do ogródka nie wychodzę,

zimno, mokro i ponuro.

Leżę i poduszką elektryczną bolące stawy wygrzewam...

Okno prawe pokazuje zieleń tak:

niedziela, 12 kwietnia 2015

W niedziele często oglądam programy z Mają. Bardzo różne ogrody ludzie mają.

Bardzo się starają, niektórzy pieniądze duże mają, architekta krajobrazu zatrudniają.

Czasem mi przychodzi taka myśl do głowy, co takiego by on zrobił na 35 m. kwadratowych?

Czy kanapę by tam wstawił i duże wysokie donice?

Gdybym duży ogród miała, na śmierć bym się zarabiała.

Gdybym taki salon ogrodowy miała, to tylko bym wypoczywała.

Siły takie mam już, że maleńkiemu ogródkowi trudno sprostać.

Na ogrody moda do nas dotarła już, nie tylko trawnik iglaki i tuje,

co rusz ktoś coś zaskakującego i innego kombinuje.

Nieco jednak szokiem był dla mnie ten ogród pod blokiem:

http://majawogrodzie.tvn.pl/259,Salon--pod-chmurka-i-kolekcja-irysow-cebulowych-odc-542,odcinek.html

Sam tytuł mówi już, że to raczej salon a nie ogród.

U mnie by to nie przeszło, zaraz by się czepili, że samowola na nie swojej ziemi.

Mieć taki salon pod balkonami sąsiadów? Ciekawostka i wielka odwaga.

No ale to jest jakby od tyłu bloku, na uboczu i nikt tam butelką

czy petami, zapałkami, zapalniczkami nie rzuca, mam nadzieję.

Mój ogródek nie służy do przebywania w nim, chociaż mam tam gdzie usiąść.

 Cieszy mnie gdy patrzę  z góry na kwiatki.

 

Po wczorajszej wizycie na placu, z kupna bratków zrezygnowałam.

Po 1.50zł  za sztukę były. a jak widać na zdjęciu, puste miejsce jest

i przydałoby się tam coś wsadzić, zanim goździki się rozkrzewią.

Gdybym własny balkon miała lub taras, kupiłabym 10 sztuk  zaraz,

każdy byłby w innym kolorze, tyle ich naliczyłam,

plus te  z małymi kwiatkami, to jeszcze więcej.

Jak do tej pory, dość się już roślin nakupowałam.

Część wymarzła, ileś ukradli, tulipany i lilie jakoś w większości przepadły.

Niektóre róże się nie przyjęły, poza tym miejsca mało mam.

Cebule dziś tak preparują, że trzeba by co roku nowe kupować.

Z zazdrością nieraz patrzę na tulipany żółte czy czerwone,

rosną ludziom od lat w tym samym miejscu i w maju obficie kwitną.

Nie wykopują cebul, nie cudują a one tkwią i nawet nornice ich nie zżerają.

Dziś zakwitł mi pierwszy czerwony tulipan, co bardzo mnie cieszy.

Ot jedna z kwiatowych radości poranka, z okna dla oczu.

Wczoraj był jeszcze pąkiem, na który nie zwróciłam uwagi,

dziś to czerwona, nowa plamka.

Ogródków przyblokowych coraz mniej widzę.

Wszelakie wykopy wokół bloków,

a to na kable, rury, czy osuszanie i smołowanie fundamentów,

tak skutecznie ziemię do góry nogami przewróciły,

że potem  ludzie nie mają  już siły od nowa nasadzać i pielęgnować.

Pozostaje jedynie trawa i hałas kosiarek,

a na wiosnę jakieś dzielne szafirki, żonkile, cebulice,

które się same uchowały i cieszą kwiatem.

czwartek, 09 kwietnia 2015

I pomyśleć, że to czasem są jeszcze dzieci.

Jakieś narzędzia ostre mają, typu maczety,

i co popadnie kaleczą i wycinają, niestety.

W ubiegłym roku pędy róż z pączkami,

mi co rusz przy płocie wycinali.

o Hospody pomiłusja nad nimi!

Tu dokładnie widać jak mój cis ostatnio został okaleczony.

Wcześniej inną gałązkę jego nadciętą,

plastrem i drutem zabezpieczyłam,

i może za to, że opierniczyłam,

zemsta przyszła jeszcze większa.

Wandale zieleni niszczą wszystko.

Zresztą nie tylko u mnie.

Wiele razy widziałam drzewka nowo posadzone,

powyrywane z ziemi i połamane.

To nic, że swój ogródek obok mają,

to i tak śmieci do twojego ci wrzucają.

Nie po to mam aparat by je fotografować zaraz.

A to butelka raz po raz po napoju energetycznym,

wrzucona przez jakiegoś  pajaca,

a to po piwie rozbita o kamienie,

a to po po wódce ,

a to rolka  od papieru toaletowego,

puszek wiele i innych butelek,

wieszak na cisie i ileś  skarpetek,

jakieś papiery nadpalone, 

czyżby drzewko spalić chcieli?

Właściwie tego wpisu miałam nie publikować,

ale czemu nie?

Wszak nie wszystko jest takie piękne.

Wielokrotnie mi się wszystkiego odechciewa.

sobota, 14 marca 2015

 

Szaro, buro  i ponuro, do tego leje.

Krokusy się skurczyły i położyły.

Zdjęcia z wysokości 2 piętra, więc  takie sobie:

Zamierzenie takie miałam, że dziś ogródek posprzątam,

znaczy pozbieram  śmieci, lekko spulchniaczem przeciągnę,

może nawet usunę otulinę z goździków.

Nic z tego, od świtu leje.

Jedynie folią zabezpieczyłam szacht, który kilka dni temu odkryłam

by sprawdzić czy rośliny przeżyły.

 Trzymam tam   pelargonie  i bacopę.

Mateczniki roślin zimę przeżyły,

ale liści nie mają, jedynie łodygi gołe i korzenie.

U  bacopy kilka zielonych listków zauważyłam,

co by świadczyło, że żyje i może odbije.

czwartek, 23 października 2014

 

Dziś od rana leje.

Coś jednak  zrobiłam.

2 komarzyce i begonię do domu przytaszczyłam.

Na parapecie północnym ustawiłam.

Z tego co doczytałam,

to ta roślina, znaczy plektrantus, komarzycą popularnie zwana, nie jest w stanie przezimować

ale ładnie pachnie i choćby dlatego na jakiś czas warto się nad nią ulitować.



Begonia, no cóż, przez ostatnie dni bardzo zmarniała.

Jeszcze 10 października wiele kwiatów miała:

Kiedyś więcej begonii miałam i to bardzo różnych i pięknych.

w tym roku nie kupowałam, ta jedna mi się ostała,

 przez zimę przetrzymana.

Bardzo kruche to są roślinki.

Wymagania podobne do komarzycy mają,

gdyż cień uwielbiają.

Dodać trzeba, że kwiaty jadalne są i nawet potrawę można nimi udekorować,

dlatego przeniosłam.

Ostatni dzwonek,

by liście i kwiaty nie były przez zimno zważone.

Jeszcze zdjęcie z 28 września znalazłam.

W sumie niepozorna roślinka ale mnie bardzo cieszy.

środa, 22 października 2014

Wczoraj po południu na spacer z psem i zakupy wyszłam

i byłam bardzo zdziwiona gdyż liście opadły prawie wszystkie z mojej winorośli:

Zebrałam więc ostatnie winogrona:

 

Ostatnimi jesiennymi różyczkami się pocieszyłam:



W nich zawsze piękności drzemie siła

 

No i zaczęłam medytować jak tu ogródek przed zimą uporządkować.

Co wyrwać, co wyciąć?

Cebulowe jeszcze nie posadzone,

dziś niestety od rana deszczowy jest dzionek.

Do zimowania czekają też jeszcze pelargonie...

Roboty zatem bez liku a najłatwiej by było, kliku kliku.

wtorek, 21 października 2014

 

Trzy żółte jedna liliowa, jedna żółto pomarańczowa

i sporo pączków jeszcze,

Zakwitną jeśli nie zmrozi ich powietrze

Jak na dziś, to zielono jeszcze i deszcze.

wtorek, 14 października 2014

Osiedle stare, bloki ponad 60 lat mają,

co prawda solidne i grube mury z cegły

ale przez ostatnie lata,

każdy jest odkopywany dookoła,

 smołą i folią uszczelniany.

I tak wszystko co rosło,

jeśli nie wykopane i nie usunięte i nie zabezpieczone,

jest przez koparkę wyrwane i raczej już się nie przyjmie.

W ten sposób znikło wiele ogródków, niektóre z powojnikami,

hortensjami i innymi kwiatami. Po prostu zostaje tylko trawa.

Ja również na swoim ogródku takich głębokich wykopów kilka razy doświadczyłam,

a to na kable, na rury co, szachty piwniczne i uszczelnianie.

Nieraz robotnicy uszanują rośliny.

Tu przenieśli dwa bukszpany i obsypali ziemią,

te  na pewno przeżyją.

W niedzielę po osiedlu spacerowałam i mimo woli,

widziałam wyrwane bukszpany, korzeniami do słońca leżące.

Widocznie właścicielom już na nich nie zależało,

na szczęście jacyś chętni na nie się znaleźli i je sobie zabrali.

Wczoraj jeden dorodny bukszpan leżał w kontenerze,

dziś ktoś go zabrał.

Jeśli korzenie co nieco miał, tu jakieś nieurwane ma  co widać,

to się przyjmie a jeśli nawet nie, to można sadzonki zrobić,

w ziemie wetknąć, i mieć na żywopłot czy obwódki.

Teraz na to świetna pora.

Ligustru to nie żal, krzaczory trzeba całe lato przycinać

ale bukszpanów żal.

Całoroczne miłe zielone plamy.

No i jak tu mieć ogródek w mieście?

piątek, 10 października 2014

Goździki dają radę, obrywam tylko przekwitnięte pąki.

Kilka sadzonek zrobiłam, w ziemię wetknęłam.

Cynie podobnie, nie czują jesieni.

Powojniki wydały pewnie ostatnie kwiaty

Kolorowo jest.

 

 Edycja bloga, dziś, 11 paźdiernika 2014.

 W ogródku dziś byłam,
dwie róże posadziłam,
na wszelki wypadek sadzonki goździków zrobiłam,
jakieś zdobyte bylinki jeszcze posadziłam,
w tym Chryzanthemum alpinum,
dwa tygodnie temu kupione.
Może się przyjmą lub nie.
Strasznie się przy tym spociłam.
Już niestety, zdrowie nie te.
Miętę wyrwałam i powiesiłam.

 
1 , 2